Każdy, kto ma swoją partnerkę na dłużej, staje przed dylematem, jak spędzić święta. Wiadomo, że na początku związku wpadanie od razu na święta do obcej rodziny jest nietaktem, a nawet po kilku latach teść może patrzeć na nas, jakby planował gdzie zakopać ciało. Z drugiej strony, głupio tak zwiać ze świąt od rodziny, ale rozdzielanie się w czasie tak ważnym dla nas to też żaden pomysł.

Teoretycznie można organizować to tak, żeby w dzień poświęcić czas rodzinie, a na przykład wieczorami urządzać sobie własne świętowanie we dwoje. Jednakże często okazuje się, że jednej ze stron nie pasuje kolacja wigilijna osobno - i co wtedy? Mężczyźnie nie przystoi opuszczenie świąt w rodzinie, kobieta spali się ze wstydu jak powie matce że jej nie będzie, bo idzie do kogoś. 

Zawsze jeszcze można wybrać opcję wspólnego wyjazdu. Wiele pensjonatów i hoteli posiada w ofercie opcję świąteczną, więc nie trzeba się martwić o wożenie całej kuchni. Jeśli posiada się w miarę tolerancyjne rodziny, nie jest to większym problemem - gorzej gdy rodzina jednej ze stron jest bardzo oddana tradycji. Wtedy zaczyna się problem, gdyż taki wyjazd może zakończyć się sporem rodzinnym.

Najlepszym wyjściem w takich sytuacjach jest spotkanie się we czwórkę, czyli mężczyzna, kobieta, i po jednej (najbardziej decyzyjnej) osobie z każdej rodziny. W małym gronie najłatwiej wyjaśnić obu stronom nasze stanowisko, i jest duża szansa że zostaniemy dokładnie wysłuchani. Jeśli dobrze to rozegramy, możemy bezboleśnie rozwiązać sytuację - jeśli przekonamy dane osoby z obu rodzin, one już bez problemu przekonają resztę. Magia autorytetu zadziała.

Jeśli Wy też mieliście taki dylemat, i udało się go rozwiązać - chętnym na wspólny wyjazd polecamy świetne miejsca!

 

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij